| Rycerz
Jedziema
Moze napisze wiecej, ale nie jestem tego pewien.
Krzyżacy już od kilku minut byli gotowi do walki. Dwunastu rycerzy na pięknych rumakach bojowych z kopiami stało naprzeciw nas.
- Ustawić się – warknąłem.
Obok mnie stanęło trzech jeźdźców. Nagle usłyszałem krzyk jednego z Niemców.
- Wrogowie pierwsi zaczęli. Poczynajcie i wy w imię Boże – krzyknąłem.
Spiąłem konia ostrogami i ruszyłem w bój. Nie była to moja pierwsza potyczka stoczona na tych ziemiach.
Pędziłem naprzeciw jednemu z teutońskich rycerzy. Dopiero po chwili skojarzyłem, że on ma kopię. Jednak wtedy było już za późno. Zdążyłem tylko zasłonić się tarcza. Sekundę później dostałem drzewcem. Moja tarcza pękła jak skorupka, a ja spadłem z konia. Potężny upadek ogłuszył mnie. Gdy doszedłem do siebie, wyciągnąłem miecz z pochwy i zauważyłem, że mój przeciwnik szykuje się do zadania mi ostatecznego ciosu. Błyskawicznie pchnąłem bronią i rozprułem brzuch jego konia. Zwierze upadło na ziemie wraz z jeźdźcem, któremu spod hełmu płynęła po kirysie strużka krwi.
Gdy Krzyżacy zauważyli, ze ich przywódca padł, rzucili się do ucieczki. Nie goniliśmy ich. Cieszyliśmy się, ze przeżyliśmy, chociaż byłem lekko ranny.
|