Duchy D?ungli

Status
Zamknięty.

Skalar

Advanced User
Zarejestrowany
Dołączył
Sierpień 23, 2008
Posty
263
Liczba reakcji
48
Legendy i Ba?nie - Duchy d?ungli​

Wszyscy Indianie wiedzieli, ?e d?ungla jest pe?na duch?w. Na og?? by?y one z?e i nale?a?o je traktowa? z szacunkiem i wielk? ostro?no?ci?, a najlepiej w og?le unika?. Pot??nym duchem i w?adc? d?ungli by? Curupir, kt?ry mia? stopy odwr?cone ty?em do przodu, tak ?e zostawia? fa?szywe ?lady, Ci, kt?rzy widz?c je my?leli, i? s? bezpieczni, gdy? Curupir poszed? w przeciwnym kierunku, wpadali prosto w jego ?apy. Duch ten by? wielkim przyjacielem ???wi i ktokolwiek wyrusza?, by na nie zapolowa?, musia? mie? si? na baczno?ci.
Pewnego dnia do d?ungli wszed? pewien m?ody my?liwy. Uda?o mu si? schwyta? kilkana?cie ???wi, rozbi? wi?c obozowisko i ugotowa? jedno stworzenie na kolacj?. Zdawa?o si?, ?e wszystko jest w porz?dku, ale gdy tylko my?liwy po?o?y? si? spa?,us?ysza? zbli?aj?ce si? odg?osy.
Szuru-buru! Szuru-buru! SZURU-BURU!
Kto?, kto to czyni?, by? coraz bli?ej. Przera?ony my?liwy skoczy? na r?wne nogi. Pomi?dzy drzewami ujrza? istot? pow??cz?c? nogami i zmierzaj?c? w jego kierunku. Jej kolana by?y rozsadzone, bowiem na ka?d? nog? nasadzon? mia?a ogromn? tykw?. Gdy tykwy uderza?y o siebie, powstawa? og?uszaj?cy ha?as. Na szyi tej dziwnej istoty wisia?o wiele dy?, od kt?rych bi?o dziwne zielone ?wiat?o. My?liwy od razu domy?li? si?, kim jest przybysz. By? to duch Timakana, przyjaciel Curupira.
My?liwy trz?s? si? ze strachu.
- Odejd?! – wrzeszcza?. – Odejd? i zostaw mnie w spokoju!
Posta? jednak sta?a nieruchomo w krzakach w pobli?u ognia i nie m?wi?c nic, patrzy?a na my?liwego p?on?cymi, czerwonymi oczyma.
Wszyscy Indianie doskonale wiedzieli, ?e ujrzenie ducha d?ungli prawie zawsze oznacza?o ?mier?.
- Odejd?! – krzycza? my?liwy do Timakana. – Odejd?, bo ci? zabij?!
Chwyci? za ?uk i wypuszcza? strza?y jedna za drug?, ale r?ce trz?s?y mu si? tak bardzo, ?e ani razu nie trafi?. Zrozpaczony chwyci? p?on?ca ga??? z ogniska i pobieg? wprost ku wpatruj?cym si? w niego ?lepiom. Musia?o to wywrze? na duchu jakie? wra?enie, bo nagle zawr?ci? i powl?k? si? do lasu. My?liwy goni? go machaj?c p?on?c? pochodni?. Zadowolony, ?e pozby? si? ducha, wr?ci? do ogniska i… ujrza? tam siedz?cego i czekaj?cego na niego Timakana.
- O, ja nieszcz?sny! Kim jeste?, ?e masz tak? moc?! – lamentowa? ?owca ???wi.
Duch d?ungli wsta? i uderzy? wzd?tymi kolanami jedno o drugie. Tykwy zatrzeszcza?y z?owieszczo i szuru-buru roznios?o si? echem po lesie.
Dr??c ze strachu, my?liwy z?ama? ga??? palmy, wsadzi? j? do ognia, a? zap?on??a jak pochodnia i ruszy? na Timakana. Tym razem przegoni? go g??boko w las. Posta? zako?ysa?a si? i znikn??a z pola widzenia. Odetchn?wszy z ulg?, ?e nareszcie na dobre wyp?dzi? prze?ladowc?, my?liwy wr?ci? do ogniska. A tam siedzia? i czeka? na niego Timakana, u?miechaj?c si? smutno i patrz?c nieruchomymi, czerwonymi oczyma.
My?liwy nie mia? odwagi usi??? przy ogniu. Ostatecznie m?g? po?o?y? si? spa?, ale wola? sta? w krzakach a? do ?witu. Gdy s?o?ce wsta?o, Timakana podni?s? si? i oddali? kilka krok?w. Spojrza? na my?liwego, u?miechn?? si? i odszed?.
S?o?ce sta?o wysoko nad horyzontem. My?liwy zabra? sw?j ?uk i hamak i potykaj?c si?, ruszy? do domu.
- Co si? z tob? dzieje? – zapyta?a ?ona.
- Timakana by? ze mn? przez ca?? noc i zjad? moj? dusz? – powiedzia? my?liwy. Potem upad? i le?a? pi?? dni nic nie jedz?c i nie pij?c, a potem zmar?.
Indianie twierdz?, ?e my?liwy ten musia? umrze?, gdy? zrobi? dwie niem?dre rzeczy.
Przemawia? bardzo niegrzecznie do Timakana, kt?ry by? przyjacielem Curupira, a ka?dy, kto spotka tego ducha, powinien by? dla niego grzeczny. Wtedy nie czyni on nic z?ego. Jednak?e drugi b??d my?liwego by? jeszcze gorszy. Ot?? powiedzia? on swej ?onie, ?e widzia? ducha. Ktokolwiek zobaczy go i opowie o tym, musi umrze?. Duchy s? tajemniczymi istotami i nie lubi? plotek na sw?j temat.
 
Odp: Duchy D?ungli

Rozsmieszyl mnie fakt o tych odwroconych stopach pasowaly by na niego tibijskie sandaly :D
A opowiadanie godne przeczytania :)
 
Status
Zamknięty.
Back
Do góry