- Dołączył
- Sierpień 16, 2009
- Posty
- 392
- Liczba reakcji
- 15
- Wiek
- 28
Tak szczerze z Waszej strony, chcia?bym wiedzie?, co s?dzicie o mojej nucie. Mo?e nie jest wspania?ej jako?ci i mastering jest taki sobie (kole?anka si? tym zajmie jutro, czyli 21-go stycznia) no ale, co? jest.
W razie jakby ktos nie zrozumia? tekstu:
Raz nienawidz?, raz kocham dusz? ca??
raz jestem cia?em, raz granitow? ska??
w skale tej kr??y zimna ropa i krew
do nowego ?ycia budzi zemsty zew
stoj? dumnie na kraw?dzi klifu
nie patrz? ju? za siebie, nie ma ze mn?tego syfu
ka?dego wspomnienia, co jak opium prze?ykam
ka?dej rany i blizny po ciele kt?re dotykam
krwawienie mojego serca, nienawis? p?yn?c? w ?y?ach
jak ?mier?, za mn? na mogile b?dzie mogi?a
Znicze pal? si? szale?stwem, kt?rym obdarowali?cie
przez ko?cem drogi z wszystkiego d?onie wyczy??cie.
Podaruj? cierpienie, n?? wbijany, t?pym ostrzem w plecy
zrobi? do dla przyjemno?ci i dla hecy
przebijaj?ce dusz?, wyrywaj?ce serce z klatki piersiowej
zaw?adni?cie Waszymi duszami chodzi mi po g?owie.
jeste? pr??ni? w moich p?ucach, arszenem w ciele
m?wisz ?e zas?uguj?, ?e tak umieraj? skurwiele
da?em ci s?owo, lecz s?owo nie sta?o si? cia?em
ja dope?ni?em tego, co na mi?o?? przysi?ga?em
lecz ty jak feniks obr?ci?a? si? dumnie na popiele
spali?a? mnie w swych oczach, nie pozosta?o po mnie wiele
tak zosta?em wiatrem, i wiatr w jesiennej s?ocie
podetnie feniksowi skrzyd?a, gdy ten b?dzie w locie
Rozcinam Ci klatk? piersiow?, zabieram co dosta?a?
zabieram Ci serce tak?e Twoje, kt?re mi obieca?a?
po?ywk? b?dzie dla mojej rosn?cej nienawi?ci
odruch?w na Tw?j widok tyle, co na drzewie wiosn? li?cie
Rozcinaj?c ?y?y, przecinaj?c Twoj? t?tnic?
licz?, ?e w rozpaczy poka?esz swoje drugie oblicze
oblicze kobiety, nie **** kt?r? by?a?
zabawa no?em, na pocz?tku ju? si? w tym pogubi?a?
Przywita?em Ci? kastetem, po?aman? szcz?k? na drobny py?
Gdzie Tw?j wspania?y sen, czy?by w?a?nie si? zmy??
Mo?e nie jest on taki sam jak w nucie, ale przynajmniej mo?na zrozumie? o co chodzi. Prosi?bym o SZCZERE oceny. Bez hejt?w "JA BYM POTRAFI? LEPIEJ".
W razie jakby ktos nie zrozumia? tekstu:
Raz nienawidz?, raz kocham dusz? ca??
raz jestem cia?em, raz granitow? ska??
w skale tej kr??y zimna ropa i krew
do nowego ?ycia budzi zemsty zew
stoj? dumnie na kraw?dzi klifu
nie patrz? ju? za siebie, nie ma ze mn?tego syfu
ka?dego wspomnienia, co jak opium prze?ykam
ka?dej rany i blizny po ciele kt?re dotykam
krwawienie mojego serca, nienawis? p?yn?c? w ?y?ach
jak ?mier?, za mn? na mogile b?dzie mogi?a
Znicze pal? si? szale?stwem, kt?rym obdarowali?cie
przez ko?cem drogi z wszystkiego d?onie wyczy??cie.
Podaruj? cierpienie, n?? wbijany, t?pym ostrzem w plecy
zrobi? do dla przyjemno?ci i dla hecy
przebijaj?ce dusz?, wyrywaj?ce serce z klatki piersiowej
zaw?adni?cie Waszymi duszami chodzi mi po g?owie.
jeste? pr??ni? w moich p?ucach, arszenem w ciele
m?wisz ?e zas?uguj?, ?e tak umieraj? skurwiele
da?em ci s?owo, lecz s?owo nie sta?o si? cia?em
ja dope?ni?em tego, co na mi?o?? przysi?ga?em
lecz ty jak feniks obr?ci?a? si? dumnie na popiele
spali?a? mnie w swych oczach, nie pozosta?o po mnie wiele
tak zosta?em wiatrem, i wiatr w jesiennej s?ocie
podetnie feniksowi skrzyd?a, gdy ten b?dzie w locie
Rozcinam Ci klatk? piersiow?, zabieram co dosta?a?
zabieram Ci serce tak?e Twoje, kt?re mi obieca?a?
po?ywk? b?dzie dla mojej rosn?cej nienawi?ci
odruch?w na Tw?j widok tyle, co na drzewie wiosn? li?cie
Rozcinaj?c ?y?y, przecinaj?c Twoj? t?tnic?
licz?, ?e w rozpaczy poka?esz swoje drugie oblicze
oblicze kobiety, nie **** kt?r? by?a?
zabawa no?em, na pocz?tku ju? si? w tym pogubi?a?
Przywita?em Ci? kastetem, po?aman? szcz?k? na drobny py?
Gdzie Tw?j wspania?y sen, czy?by w?a?nie si? zmy??
Mo?e nie jest on taki sam jak w nucie, ale przynajmniej mo?na zrozumie? o co chodzi. Prosi?bym o SZCZERE oceny. Bez hejt?w "JA BYM POTRAFI? LEPIEJ".