Odp: Test 3 klas gimnazjum.
Argument Kikimory "jak chcesz to i najgorszym liceum sie nauczysz wszystkiego" to kurwa najwi?kszy bullshit ever. Przecie? nic nie bierze si? z dupy i je?eli liceum JEST NAJGORSZE to chyba o czym? to ?wiadczy.
No i skoro kto? chce si? czego? nauczy? to pewnie nie napisze egzaminu na chujwieile, tylko napisze to porz?dnie.
1. Ale taka jest prawda. Tylko ludzie zyja w idiotycznym przekonaniu, ze zeby lepiej napisac trzeba isc do lepszej szkoly. A to jest bzdura. Jak by poszly chetne osoby do nauki z tych lepszych szkol do tych gorszych to ich wyniki by sie nie pogorszyly... Bo jakim sposobem? Tu sie chce nauczyc to sie nauczysz, tam chce to tez sie nauczy. Wiec bedzie to samo...
Chyba, ze masz na mysli wplyw otoczenia, "kolegow" z klasy i takie tam bzdury... Ale to tez zalezy od czlowieka. Bo jesli chce to moze sie uczyc dalej mimo tego, ze jest w zlej szkole i ma zla klase... I wtedy tez moze dobrze napisac mature.
2. No masz racje. Jak ktos sie chcial czegos nauczyc to sie nauczyl i to umie. A ktos kto nie chcial to nie umie. Ale w takim razie dlaczego teraz placze jakie to trudne, ze tego nie umie i sie stresuje? Niech sie zajmie soba przez 3 lata szkoly, a nie placze miesiac przed egzaminami, ze sie tego nie nauczyl jeszcze i sie zaczyna uczyc... Przed egzaminami sie nie uczysz, przed egzaminami powtarzasz to co powinienes juz umiec. A jesli sie dopiero uczysz to nie pojdzie ci nigdy tak dobrze, jak komus ktos juz to umial i powtarza...
Btw. Co jest takiego lepszego w tym lepszym liceum niz w tym gorszym twoim zdaniem? Oprocz oczywiscie uczniow... Bo do tego gorszego ida ci ktorzy nie chca sie tego nauczyc a do tego lepszego ci ktorzy chca... Jak by zamienic uczniami 2 szkoly. Najlepsze i najgorsze lo w miescie jakims to myslisz, ze dalej najlepsze by zostalo najlepszym a najgorsze najgorszym? Biorac pod uwage, ze wszyscy ktorzy sa zamieniani wchodza do konkretnej szkoly od 0 do 1 klasy, a nie to, ze juz sie czego nauczyli dzieki temu "najlepszemu lo". Bo ja mysle, ze wtedy najgorsze stalo by sie duzo lepsze, a najlepsze by bylo duzo gorsze. Bo od szkoly zalezy malo. A wiecej od kazdego z osobna.
Tak wiec twoj argument, ze moj argument jest bez sensu jest bez sensu.
Aha i jeszcze cos. Od poczatku nie chodzi mi o to, ze jest kompletnie nie potrzebny egzamin i mozna na niego np nie isc i olac...
Ale jak z jeden strony ktos pisze, ze to najwazniejsza rzecz w jego zyciu i jakie to bedzie trudne i jak to on sie nie stresuje, to zamiast obiektywnie wyrazic swoja opinie troszke sie ja zmienia probojac zrownowazyc to, ze dla kogos to najwazniejsza rzecz jaka moze byc...
Normalnie bym powiedzial: Moze wazne, moze nie, ale nie ma sie co spinac, bo i bez tego mozna. Poza tym jak umiesz to umiesz a jak nie to nie i nie nauczysz sie w tydzien.
A powiedzialem: To jest nie wazne bo i tak nic od tego nie zalezy...
Tak w skrocie... I tak na prawde kazdy tak robi czasem...
A znow co do tego, ze "chcesz to mozesz" jest bullshitem...
Dlaczego w slabych szkolach zdazaja sie osoby ktore maja lepiej napisana mature czy egzamin po gimnazjum niz w szkolach najlepszych? Bo szkoda nie decyduje o wszystkim. Tylko w jakims malym stopniu moze. Czasem nauczyciel ma jakis wplyw, jak masz z kim popracowac. Ale w kazdej szkole znajdzie sie ktos dobry i ktos kto nie potrafi nauczac po prostu... Tak wiec generalnie z polowy albo i wiecej przedmiotow nie nauczy cie nauczyciel a nauczysz sie sam... A w takim wypadku znow nie ma znaczenia jaka szkola. Prawda?